Sunday, 1 March 2015

4 wskazówki na laminowanie dla malucha ( poniżej 2 lat) - i o co chodzi z tymi mikronami?

Czy ręcznie robione przez Ciebie materiały i pomoce edukacyjne dla Twojego małego dziecka kończą pogniecione, rozmoczone i w strzępach? Drukujesz kolejny raz, wycinasz... I znów wyrzucasz.. Powtarzasz w kółko: "nie bierz do buzi"... "nie gnieć"... "nie targaj"... aż do znudzenia?

Jeśli tak to u Ciebie wygląda, to wiedz, że u mnie też tak było. Chcesz wiedzieć co u nas pomogło? Czytaj dalej..

Wiele blogujących Mam/opiekunów/nauczycieli bawiących się z dziećmi według metody Montessori czy Metody Krakowskiej/Sylabowej, laminuje własnoręcznie wykonane materiały rozrywkowo-edukacyjne.

Pozazdrościłam im efektowności zalaminowanych sylabek, domino, memory DIY.. .
Lubię lśniące nowością “zabawki”. Taka ze mnie sroka. :) Kto nie lubi? Lubię też takie, które nie są nowe ale za to zadbane. O “starsze” zabawki staram się dbać i chronić przed zniszczeniem. Jakoś chętniej sięgnę po nie przeżute puzzle…

Wydrukowana kreatywność niezabezpieczonych materiałów, w łapkach Misi (między 13-19 miesięcy i nadal…) kończyła w ślinie, jogurcie, zgnieciona i w strzępach. W dowolnej kolejności… Syzyfowa praca.
Nieocenionym Sukcesem Wychowawczym jest to, że Gryzoń- Niszczyciel nie dręczy książek… Na matczynych wydrukach sobie za to odbija. :) 

Natchnęło mnie na laminowanie samoprzylepną folia do oprawy książek i zeszytów (Jak to zrobić? Zobacz w II. Dwie Dodatkowe opcje), co niestety względnie odsuwało w czasie nieunikniony stan zniszczenia. (Przetrwały tylko karty naklejone na twardą kartonową planszę.).  

Gdy w końcu kupiłam laminator, już przy zakupie pierwszych folii do laminowania zaliczyłam wpadkę – moja maszynka przyjmowała maksymalnie “100 mikronów”, a ja odkryłam, że kupiłam folie 125-tki... Tak więc zgłupiałam, wkurzyłam się, po czym poszłam po rozum to głowy. W Google.. O tym czego się nauczyłam (O co chodzi z tymi mikronami?!) w III. Dodatkowe informacje.
 

I. TOP 4 wskazówki na laminowanie dla malucha (<2 lat)


Ślady zębów 18-miesięcznej Misi :)

1. Dla roczniaków polecam raczej folie 125 mikronów - zdążysz krzyknąć "Nie zgniataj/nie zginaj!", zanim Twoja twórczość ulegnie zniszczeniu. Szczególnie na mniejsze elementy edukacujno-rozrywkowe (kartoniki z sylabkami, domino itp.), którymi dziecko będzie się bawić (miętoląc i próbując je zjeść...To pierwsze co Miśka zrobiła z jabłkiem na powyższym zdjęciu...).



Możliwe, że 100 mikronów byłoby wystarczające ale jeszcze nie trafiłam na takie w sklepie.
Na laminowanie książeczek dla maluchów 80-tki wystarczą (np. bezpładny e-book Pierwsza Książka Mojego Dziecka w pdf do ściągnięcia na stronie fundacji ABCXXI Cała Polska Czyta Dzieciom, o której dowiedziałam się od Justyny z W Naszej Krainie Czarów.blogspot.de. Dzięki!).

Dla starszaków (około dwóch lat i starszych) przestaje mieć znaczenie jakich folii użyjesz. Każde dziecko jest inne. Jedne są większymi gryzoniami niż inne. Jeszcze się okaże, że mi trafił się gryzoń w pełni oddany gryzieniu, i na dłużej się nie rozstaniemy z grubszymi foliami. :) A może uda mi się ją jeszcze wychować i da biednym laminatom spokój :)

2. Wydrukuj i najpierw wytnij elementy (np. kartoniki, małe obrazki), dopiero potem laminuj! I wytnij jeszcze raz.. :) Inaczej ślina/woda/sok dostanie się pod laminat i do brzegów obrazka i zacznie rozmywać tusz drukarki pod plastikiem.



3. Wycinając elementy (już drugi raz - po zalaminowaniu), zostaw kilka milimetrów odstępu od brzegu obrazka. Jak się przyjrzysz bliżej (nawet zdjęciu jabłka powyżej), zobaczysz że obok brzegu obrazka pod folią, jest jakby dodatkowa linia, gdzie folia na i pod obrazkiem nie jest scalona. Mały margines z folii lepiej zabezpiecza obrazek przez zaślinieniem. Inaczej wychodzą takie kwiatki...
Folia też się potem pomału odkleja.



4. Zaokrąglaj rogi elementów wyciętych po zalaminowaniu (szczególnie folie 125 mikronów) nożyczkami, albo gadżetem jak poniżej. Miśka raz dziabnęła się w oko pocztówką... Nic jej nie było, ale od tamtej pory wszystko u nas zaokrąglam.



II. Dwie Dodatkowe Opcje - Laminowanie bez laminatora


1. Laminowanie bez laminatora Opcja A - "samoprzylepną folią do okładania książek i zeszytów. Można ją kupić zwiniętą w rolkę (jak papier do pakowania prezentów na Święta).

http://wychowac3jezyczka.blogspot.ie/2014/09/domorose-samogoski.html


















W Domorosłych Samogłoskach (link do posta TU) zalaminowałam po swojemu kartoniki z samogłoskami w taką folię do okładania zeszytów i książek. Opcja dobra do laminowania kart zrobionych na grubszym kartonie, który nie przejdzie przez laminator. (Jaka grubość przejdzie przez laminator? Zobacz w III. Dodatkowe Informacje)
Samogłoski w swojej czystej formie (takie wycięte) nie przetrwały z takim laminowaniem. Zostały w większości zjedzone (przynajmniej nadgryzione... Nie chciałam by mi się Misia plastiku najadła, więc poszły w odstawkę). Przydadzą się na wzory do odrysowywania samogłosek w przyszłości.

Obrazki naklejone na kwadratowych kartonikach żyją dalej i dobrze się mają.


INSTUKCJE: By oprawić kwadratowe/prostokątne kartoniki w samoprzylepną folię:

a) wytnij pasek folii o szerokości karty + margines ok. 5mm na każdą boczną krawędź
b) pasek na długość powinien być 2x długość karty + górny i dolny margines około 1cm.
c) odklej kilka centymetrów folii i zagnij zabezpieczający papier.
d) od dołu zostaw ten 1cm marginesu i przyłóż kartonik "twarzą w dół i do góry nogami" i odsłoń więcej folii, tak by cały przód kartonika był pokryty. Ponownie zagnij ochronny papier.
e) nożykiem lub nożyczkami od każdego dolnego rogu odetnij trójkąt z folii (czerwone linie cięcia na obrazku 1.)
f) zagnij A, B i C, tak by przykleiły się do tyłu Twojego kartonika
g) odklej resztę papieru chroniącego folię
h) przewróć kartonik do góry wzdłuż górnej krawędzi by uzyskać efekt z obrazka 2.
i) nożykiem (lub nożyczkami), z linijką, lub bez, odetnij zbędne krawędzie folii (niebieskie linie cięcia na obrazku 2.)
j) Voila! jeden kartonik zrobiony. Reszta do zrobienia :)

2. Laminowanie bez laminatora Opcja B - Laminowanie żelazkiem

System raczej na jednorazowe laminowanie, bo wymaga trochę wysiłku i czasu, ale jak się nie ma laminatora to dobrze wiedzieć, że też się da! :) Pomysł nie jest mój.
Oryginał po angielsku, autorstwa Stephanie Locsei z Homemade Gifts Made Easy, znajdziecie w linku poniżej, polecam!

Post pokazuje pomysł na prezent dla malucha w postaci DIY flashcards - kart typu pierwsze słowa.
Instrukcje laminowania są w punkcie 5. Tłumaczenie na język polski poniżej.

http://www.homemade-gifts-made-easy.com/make-flash-cards.html


INSTRUKCJE: Potrzebne będą:

- zrobione karty z obrazkami/słówkami
- folie do laminowania (mniejszy rozmiar niż A4 jest zalecany, np. 10x15cm)
- żelazko (średnia temperatura na początek i WYŁĄCZONA funkcja pary)
- deska do prasowania
- poszewka na poduszkę
- twarda drewniana deska do krojenia
- nożyczki / nożyk i linijka

1. Wkładacie kartę w folię tak, że folia jest i z przodu i z tyłu.
2. Kartę w folii wkładacie w poszewkę, żeby bawełna okrywała folię z obu stron.
3. Na desce do prasowania kładziecie drewnianą deskę do krojenia, a na to kartę w poszewce.
4. Prasujecie w te i z powrotem, zaglądając pod poszewkę. Kiedy folia zmieni się z pół-przeźroczystej na przeźroczystą, odwróć karę na drugą stronę i też ją wyprasuj.
5. Przytnij brzegi zostawiając kilka milimetrów marginesu folii.
6. Przytnij rogi by je zaokrąglić.


III. Dodatkowe Informacje

1. O co chodzi z tymi mikronami?! - Czyli o foliach do laminowani

  • Istnieją folie do laminowania na zimno i na gorąco, błyszczące, matowe, a także specjalistyczne (z dziurkami do segregatora, do dokumentów tożsamości, do laminowania wydruków i fotografii - poprawiające jaskrawość kolorów, odporne na promienie UV i inne..)
  • Folie do laminowania oznaczone są jako: 80/100/125/175 microns=mikronów.
  • Grubość folii mierzona jest w tych mikronach, więc im większy numer, tym sztywniejszy rezultat. A przykładowo?
o   80-tka to broszurka/ulotka w kawiarni
o   175-tka to ostrzeżenie na słupie: “Posprzątaj po swoim psie. Kara 3000€”.
  •  125 microns, 2x125 microns, 250 microns (2x125), 250 microns to to samo 
  • “koszulki” do laminowania  to folia przednia i tylnia scalone przy górnej krawędzi. Oznaczenie w mikronach występuje jako:
o   całkowita grubość folii przedniej i tylniej,
o   2x grubość jednej folii,
o   albo grubość pojedyńczej folii
  • Na stronie Fellowes.com znalazłam tabelkę, w której określają jaka ilość mikronów do czego najlepiej się przydaje. Na polskiej stronie tego nie ma (Fellowes.pl). Folie tej marki są opisane jako grubość tylko jednej folii. Pamiętajcie, że każda koszulka ma ich dwie:
  • Tłumaczenie:
80 - napisy informacyjne do wnętrz, zdjęcia
100 - napisy informacyjne do wnętrz, zdjęcia + hobby i papierowe projekty DIY
125 - napisy informacyjne do wnętrz, zdjęcia, hobby i papierowe projekty DIY + certyfikaty
175 - jak wyżej + menu dla kawiarni/restauracji
250 - jak wyżej + znaki i napisy informacyjne do wywieszania na zewnątrz


http://www.fellowes.com/gb/en/solutionscenter/Pages/choosing-the-right-laminating-pouch.aspx
http://www.fellowes.com/gb/en/solutionscenter/Pages/choosing-the-right-laminating-pouch.aspx 
  • W Stanach Zjednoczonych grubość folii do laminowania jest mierzona w (angielska nazwa miary) "mil" = jedna tysięczna cala. Najczęściej spotykane grubości folii to 3, 5, 7 and 10 "mil", które odpowiadają 76,127,178 and 254 μm/ mikronów. (Folie do kupienia w Europie dla uproszczenia są oznaczone jako 80, 125, 175, 250 mikronów)

2. Laminowanie z laminatorem - ile to kosztuje?

Wydawało mi się, że taki laminator to spory wydatek. A tu nagle natrafiłam na taki jeden w Tesco za 11 euro z groszami. Kupiłam od razu i chwyciłam jakiś zestaw folii do laminowania też spod ich marki.

Przytaszczyłam do domu, przeczytałam instrukcję. Tu odkryłam, że mój laminator bierze tylko folie o maksymalnej grubości 100 mikronów, a folie które kupiłam były opisane jako 125 mikronów.

Folie kosztują prawie tyle co laminator albo więcej.. Nie pamiętam ile zapłaciłam za ten zestaw z Tesco 50 folii (zestaw różnych rozmiarów, w tym chyba 10 w rozmiarze jak na dowód osobisty. Nie było to zatem: 50 x rozmiar A4..).

Na polskiej stronie marki Fellowes, 25 sztuk A4 o grubości 125 mikronów to wydatek 33zł (100 sztuk 98zł).

Kupiłam jakiś czas póżniej, za jakieś 15 euro w Eason'ie, laminator A4 co brał folie do 125 mikronów ( ma logo firmy Cathedral). Nie wiem na ile jest markowy, bo mi wystarczyło, że był tani, miał działać z grubszymi foliami.

Istnieją laminatory A4, A3, do laminowania na gorąco (jak mój), na zimno (specjalne folie są potrzebne!), takie z opcją regulowania grubości laminowanego projektu i opcją regulowania temperatury, oraz takie które cechują się większą wydajnością dzięki szybkości z jaką laminują.

Ja tam jestem zadowolona z niedrogiego zakupu, który jak na razie świetnie się sprawuje.


http://www.amazon.co.uk/s/ref=nb_sb_noss?url=search-alias%3Daps&field-keywords=laminator%20cathedral%20a4
W domu okazało się, że ma takie detale:


- w zestawie zawierał 25 folii do laminowania
- nagrzewa się w kilka minut i jest gotowy do pracy
- nie hałasuje (F. myślał, że będzie buczał a tu cisza :) )
- nie potrzebuje "carrier'a" (okładki wielokrotnego użytku ze sztywnego kartonu powleczonego tworzywem, który ma chroni wnętrze maszyny. Taka okładka przy dużym użyciu laminatora może być przydatna, ale nie wiem jak mój przyjąłby dodatkowy element wpływający na całkowitą laminowaną grubość papieru + folii przepuszczanej przez jego wnętrze).
- ma opcję/guzik "jam release" przydatny na wypadek zaklinowania się laminowanego projektu ze względu na nieprawidłową całkowitą laminowaną grubość, lub gdy wprowadzimy projekt do maszynki pod złym kątem (maszynka ma pewną tolerancję pod tym względem i nie trzeba wkładać projektu idealnie prostopadle do laminatora)
- przyjmuje folie do max 250 mikronów
- maksymalna grubość do laminowania to 0,6mm ( Ha! Jak to w domu mam zmierzyć?! :) )


Test z dzieckiem, w roli głównej z Misią, dał takie wyniki:

- 2x80 zostały powyginane na wszystkie sposoby i za chwilę wyglądały paskudnie
- 125 okazały się świetne. Sztywne ale nadal elastyczne.

Potem zastanawiałam się czy mogę wsadzić dwie kartki papieru (jedna na drugiej, dla sztywniejszego efektu) w te cieńsze folie - 80 mikronów... Skończyły mi się akurat grubsze folie 125-tki.

Instrukcja wspominała maksymalną laminowaną grubość 0,6mm. (Ha! Jak ja mam to sobie w domu zmierzyć?!)

Rezultat: Mój laminator dałby zatem radę z twardszym papierem o grubości 160gsm w foliach 80 mikronów.

Z tego co czytałam w opiniach na Amazonie, grubszy papier niż 160gms i w foliach nawet o grubości 80 mikronów nie laminuje poprawnie, powoduje bąbelki i wybrzuszenia na zalaminowanym projekcie.

Kiedyś spróbuję zalaminować papier o grubości 160gsm w foliach 125 mikronów i zobaczymy...


Tu chciałabym jeszcze powitać w okienkach obserwatorów: Miniowe Szczęście, Marzenę, Katarzynę i Annę. Witajcie!
Następnym razem pokażę wam co ostatnio laminowałam i czym bawiłyśmy się z Misią.

(Wszystkie opinie powyżej są moje i nikt mi za nie nic nie dał :)

9 comments:

  1. Nigdy nie zastanawiałam się nas foliami do laminatora, kupowałam takie jakie były w sklepie. Na początku (14 lat temu) zwracałam za to uwagę na różnego rodzaju wielkości folii - by wszystkie karty były identyczej wielkości i bym nie musiała za dużo wycinać - laminowałam dla przedszkola Montessori, w którym pracowałam. I szczerze powiedziawszy nie spotkałam się z ani jednym przypadkiem wkładania do buzi zalaminowanych kartek/obrazków. :-)
    Mój czternastoletni niefirmowy laminator przeżył już wiele i ciągle świetnie działa. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Przy materiałach do przedszkola jak jak najbardziej trzeba sobie zmniejszyć nakład pracy. Na razie na jedno dziecko nie mam problemu z nadmiarem wycinania. Bardziej patrzyłam na fakt by nie marnować folii, ale dopasowywanie ich rozmiaru do rozmiaru projektu jest dobrym sposobem (chyba, że mniesze folie we względnym porównaniu są cenowo droższe..)
      Dla przedszkolaków, czy nawet dwulatków, obojętnie jakie folie dadzą radę. Dla półtorarocznego dziecka (jak mój zginacz i gryzoń) czy nawet młodszego, już niekoniecznie. :-)

      Delete
    2. I jeszcze mam nadzieję, że mój laminator przetrwa tyle lat co Twój :-) Nawet nie wiem czy jest "markowy", bo kupiłam najtańszy jaki był, który przyjmował też grubsze folie. Pozdrawiam :-)

      Delete
  2. O kurczę! Naprawdę profesjonalne pomoce! Ja pracując w przedszkolu wkładałam flashcards w folie jak do segregatora i tylko za głowę (i serce) sie łapałam jak widziałam, jak przedszkolaki je gniotły. Jakoś tak szkoda mi było ponosić taki wydatek, a trzeba było, byłby zakup z głowy i teraz bym tylko drukowała i laminowała...

    Dzięki za wszystkie wskazówki, wezmę pod uwagę jak się już zdecyduję na zakup :)

    ReplyDelete
  3. Dzięki za komentarz. Właśnie ze względu na to jak moja praca z drukowaniem, wycinaniem materiałów została niszczona na moich oczach, postanowiłam zainwestować (serce też mi ściskało...) Nie chciało mi się po kilka razy drukować tego samego. Ulepszona długo-żywotność materiałów była dla mnie najlepszą opcją na inwestycję. :)

    ReplyDelete
  4. Dzięki za praktyczne wskazówki. Właśnie kupiłam laminator i chcę zrobić materiały do nauki angielskiego dla swojej córki. Przyda mi się informacja, ze lepiej najpierw jest wyciąć a potem laminować i jeszcze raz wyciąć. Dzięki. Zabieram się do pracy

    ReplyDelete
  5. Bardzo fajny artykuł ale mnie wprowadził w błąd odnośnie grubości folii. Laminator przyda mi się do projektu. Potrzebuję sztywności dowodu osobistego na całęj kartce A4. Ale dobrze, że najpierw dałem do zalaminowania komuś z zewnątrz. Może i przy zastosowaniu folii 125 jest sztywność dowodu osobistego ALE NA KARTCE WIELKOŚCI DOWODU OSOBISTEGO choć nie jestem taki pewien do końca. Cała kartka A4 dana do zalaminowana folią 125 jest jak dla mnie po prostu wiotka. Do dowodu osobistego jest temu daleko. Powiedziano mi, że aby uzyskać grubość dowodu osobistego to trzeba by użyć folii około 200u. I dobrze, że nie kupiłem laminatora do 125u bo bym się załamał. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za komentarz. Doceniam jego obszerność. Przepraszam za wprowadzenie w błąd. Wydaje mi się, że różnica wynika z marki folii, gdzie u mnie 125u i 250u to to samo. Na wszelki wypadek wycięłam tą linijkę z tekstu wpisu. Jak bedę miała czas i znowu bedę coś laminować to potestuję jak to osiągnąć sztywność dowodu osobistego. Pozdrawiam.

      Delete
  6. Wpis bardzo przydatny, gdyż właśnie rozglądam się za laminatorem. Mam już powoli dość tego, że drukowane/ rysowane przeze mnie pomoce na wolontariat okazują się w rączkach dzieci jednorazowe. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła je zalaminować!

    Pozdrowienia z Po drugiej stronie książki od Książniczki

    ReplyDelete